Transplantologia


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Po przeszczepie zdobywa góry

 

Maryla Próchniewicz mieszka w Szczecinie. Pierwsze problemy ze zdrowiem pojawiły się u niej, gdy miała zaledwie pięć lat. Zachorowała wtedy na anginę, trudno się ją leczyło, żadne antybiotyki nie chciały zadziałać. Zaczęło to niepokoić lekarkę, która zajmowała się Marylą. Zleciła badania krwi i moczu. Okazało się, że w moczu jest białko, którego u zdrowego człowieka być nie powinno. Padła diagnoza: kłębuszkowe zapalenie nerek. Niestety, choroba postępowała, a nerki były to coraz w gorszym stanie. – Bardzo wiele czasu spędzałam w szpitalach. Nie mogłam normalnie chodzić do szkoły, uczyłam się w szpitalu, byłam odcięta od normalnego życia – wspomina Maryla.

Mimo że była pod stałą opieką szpitala zaczęła się gorzej czuć, więcej spać, tracić apetyt. W domu zaczęła zapadać w śpiączkę. Wystraszeni rodzice natychmiast zaalarmowali szpital. Lekarze stwierdzili, że dłużej czekać nie można. Maryla dostała skierowanie do ośrodka dializ. Lekarz stwierdził że ma silny organizm, skoro dała radę. – Miałam wtedy 13 lat i za bardzo nie zdawałam sobie sprawy z tego, co mnie czeka. Mogłam wybrać, czy chcę hemodializy, co wiązało się z wyjazdem trzy razy w tygodniu do stacji dializ, czy dializy otrzewnowe, które można wykonywać w domu. Nie chciałam spędzać czasu w szpitalu, wybrałam to drugie rozwiązanie – opowiada Maryla.

Życie na uwięzi

Wspomina, że w nocy, gdy podłączała się maszyny mogła poruszać się tylko na tyle, na ile pozwalał jej dren. To było takie życie na uwięzi. Nie mogła nigdzie wyjeżdżać, do szkoły chodziła tylko wtedy, gdy pozwalał na to jej stan. Brakowało jej wolności, normalnego życia i kontaktów z rówieśnikami. Pamięta rozmowę z lekarzami, w czasie której jej tata zaproponował, że odda córce swoją nerkę. Lekarze stwierdzili jednak, że stan Maryli nie jest jeszcze na tyle zły, by przeszczep musiał się odbyć natychmiast, że może czekać, aż znajdzie się dawca niespokrewniony, a gdyby, odpukać, zaczęło się pogarszać, wtedy jej tata natychmiast rozpocznie badania pod kątem, czy może zostać dawcą.

Po 11 miesiącach czekania znalazł się dawca. Przeszczep odbył się 4 września 2005 roku w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. – Wiem, że dawcą był zmarły ośmioletni chłopczyk – mówi Maryla. Jak każda osoba po przeszczepie, musi dbać o siebie, zgłaszać się na regularne kontrole i zażywać leki, ale od 14 lat żyje pełnią życia i realizuje swoje marzenia. Zaczęła podróżować, pokochała góry i nie wyobraża sobie życia bez zdobywania tatrzańskich szczytów. Skończyła zawodówkę fryzjerską, a potem kierunkowe technikum. Zdobyła kwalifikacje recepcjonistki medycznej i poszła do pracy. Ma mnóstwo marzeń i planów.   Interesuje się modą, nauczyła się nakładać hybrydowe paznokcie. – Czasem sama za sobą nie nadążam – śmieje się.

 

Książka jest już gotowa

Maryla napisała też książkę. Marzy o tym, żeby kiedyś została wydana. Oto jej fragment:

„Wiem, że miałam dużo szczęścia, bo przeszczep otrzymałam po ok.13 miesiącach dializ, a inni czekają na niego latami lub też występują przeciwwskazania do transplantacji i wtedy dializa jest ich przedłużeniem życia. Choroba nie zmieniła moich cech osobowościowych, a może trochę nie umiemy oceniać samych siebie, wiem, że ja zawsze dążę do celu, który chcę osiągnąć, byłam silna i jestem nadal.                                                                                                                                    

(…) Najwięcej na świat mogłam patrzeć tylko przez okno żyjąc wśród czterech ścian… Żyjąc tak do 16 roku życia można się do tego przyzwyczaić i nie stawiać sprzeciwów, bo przecież to normalne. Byłam nastolatką, która miała marzenia jak każdy, z nas, które wtedy nie były do spełnienia. Miałam jedno wielkie marzenie ,, Być zdrowa, nie walczyć by żyć i cierpieć’’ , marzenie się spełniło po kilku latach może nie tak do końca ale spełniło ( gdy bardzo pragniemy i dążymy, nasze marzenia mogą się spełnić-musimy chcieć) .          

 

 


14. Bieg po Nowe Życie za nami!

Czytaj więcej...
Partnerzy