Historie ludzi


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Retransplantacja serca we Wrocławiu

 

Pierwsza retransplantacja serca odbyła się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Lekarze Instytutu Chorób Serca USK we Wrocławiu kierowanego przez prof. Piotra Ponikowskiego przeszczepili serce pacjentowi, u którego doszło do nieodwracalnego zniszczenia przeszczepionego narządu. Operacja zakończyła się powodzeniem. Takie zabiegi u dorosłych pacjentów są w Polsce rzadkością, a w skali świata dotyczą zaledwie kilku procent osób po transplantacji. Pacjent to Marcin Drab, kierowca z województwa mazowieckiego.

Długa historia leczenia

– Pacjent ma 36 lat i za sobą długą historię choroby – mówi prof. Michał Zakliczyński, szef Kliniki Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia USK we Wrocławiu. – 4,5 roku temu przeszedł transplantację serca w Zabrzu, ale wcześniej, czekając na dawcę, dwa lata leżał w szpitalu na wspomaganiu mechanicznym, bez którego by nie przeżył. W krótkim czasie doszło u niego do powtarzających się epizodów odrzucenia przeszczepu – dodaje.

Leczenie immunosupresyjne okazało się nieskuteczne, prawdopodobnie ze względu na to, że pacjent nie tolerował większości dostępnych obecnie nowoczesnych leków zapobiegających odrzucaniu. Jego stan się pogarszał, doszło do momentu, gdy nie był już w stanie funkcjonować.

– Powtarzające się epizody odrzucania, być może związane również ze współistniejącą chorobą autoimmunologiczną jelit, doprowadziły do niewydolności serca – wyjaśnia dr Roman Przybylski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii USK. – Są to sytuacje, których przed transplantacją nie możemy przewidzieć, choć przebieg niektórych chorób autoimmunologicznych, może dyskwalifikować pacjenta do przeszczepu – dodaje.

Pacjent czuje się dobrze

Życie pana Marcina było zagrożone, jedynym rozwiązaniem było zastąpienie zniszczonego serca nowym. Szczęśliwie dawca znalazł się szybko. Na początku października mężczyzna dostał nowe serce. Po 1,5 miesiąca od operacji czuje się dobrze, szykuje się do domu.

– Mógłbym już książkę napisać o swoim zdrowiu – żartuje 36-latek. – Od dawna choruję na wrzodziejące zapalenie jelit, ale na serce nie narzekałem. Aż do momentu, kiedy w wieku 29 lat zapadłem na grypę. Nie doleczyłem choroby, poszedłem do pracy i to był duży błąd. Czułem się coraz gorzej, traciłem siły, aż w końcu nie byłem w stanie wejść po schodach do domu. Lekarze zdiagnozowali mi zapalenie mięśnia sercowego i zakwalifikowali do przeszczepu. Trafiłem do Zabrza, ale długo nie było dla mnie serca – opowiada.

Dwa lata w szpitalu

Prawie przez dwa lata niewydolne serce pana Marcina wspomagała pompa, mężczyzna nie mógł opuścić Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.  W 2017 roku w końcu doczekał się przeszczepu. – Początkowo wszystko było super, czułem się jak nowo narodzony i cieszyłem się, że wreszcie będę mógł wrócić do normalnego życia – opowiada. – Jednak radość nie trwała długo. Wróciłem do pracy, wkrótce znowu się przeziębiłem, a potem zacząłem odczuwać duszności i miałem coraz mniej siły. Lekarze stwierdzili, że mój organizm odrzuca nowe serce. Mimo leczenia, było coraz gorzej. Postanowiłem skonsultować się ze specjalistami z Wrocławia, bo słyszałem o nich wiele dobrego. Tak dotarłem do USK, gdzie znowu przeszczepiono mi serce. To już moje trzecie – dodaje.

Mężczyzna zapewnia, że tym razem będzie bardziej o siebie dbał i nie wróci do pracy tak szybko, jak po pierwszym przeszczepie. Na razie nie ma powodów do niepokoju. Wyniki pierwszych biopsji, wykonywanych w celu oceny stopnia odrzucenia przeszczepu, wykazują, że wszystko przebiega prawidłowo.

Fot. USK Wrocław


19. Bieg po Nowe Życie

Czytaj więcej...
Partnerzy