Transplantologia


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Mateusz zbiera na leki. Możesz pomóc

– To, że wyglądam normalnie nie znaczy, że nie jestem poważnie chory – mówi 30-letni Mateusz Błazik

Mateusz cierpi na mukowiscydozę. Chorzy są na razie skazani na przedwczesną śmierć, nikt jeszcze nie wynalazł lekarstwa na tą straszną chorobę. Można jednak przedłużyć życie pacjentów przeszczepiając im płuca, wątrobę lub oba narządy jednocześnie.

Mateusz dostał nowe płuca w sierpniu 2013 roku. Był pierwszym pacjentem z mukowiscydozą, u którego wykonano taki zabieg  w oddziale VII, Klinice Chirurgii Klatki Piersiowej i Transplantacji Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie Zdunowie. Wcześniej przeszczepu u takich pacjentów wykonywano tylko w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Mężczyzna doskonale pamięta moment, w którym zadzwonił do niego dr hab. n. med. Bartosz Kubisa, kierownik zespołu ds. przeszczepiania płuc szczecińskiego szpitala z informacją, że są dla niego nowe płuca. Był wtedy akurat w szpitalu, tyle że w Poznaniu. Jego stan tamtego lata tak bardzo się pogorszył, że trzeba było położyć go na OIOM. Pokonał kryzys, został przeniesiony na oddział pulmonologiczny, miał następnego dnia zostać wypisany do domu po wielu tygodniach leczenia.

Transplantacja płuc należy do najtrudniejszych

Transplantacja płuc należy do najtrudniejszych, jednak mimo ryzyka liczba przeszczepów płuc rośnie, bo dla najciężej chorych pacjentów, takich jak Mateusz, nie ma innej opcji wydłużenia życia, nie można im już pomóc farmakologicznie ani w żaden inny sposób. Mateusz przed przeszczepem nie ważył nawet 50 kilo mimo, że był dożywiany przez PEG – czyli dziurę bezpośrednio do żołądka. W oskrzelach chorego zalega gęsta, lepka wydzielina, idealna pożywka dla drobnoustrojów, dlatego Mateusz co chwilę zapadał na infekcje dróg oddechowych. W 2013 roku wymagał wielu pobytów w szpitalu i podłączania do CPAP, czyli wentylacji przez maskę.

– Nie mogłem już żyć bez butli z tlenem. Nie opuszczałem mieszkania, bo przenośny koncentrator tlenu już mi nie wystarczał, nie dawałem rady. Mój świat zamykał się w obszarze ośmiu metrów od butli z tlenem, tyle miał łączący mnie z nią przewód. Nie byłem w stanie nawet sam się umyć, byłem tak słaby, pomagał mi tata – opowiada mężczyzna. Bez tlenu nie był w stanie wykonać nawet trzech kroków, pójść do ubikacji.

Życie po przeszczepie to ogromna zmiana, wreszcie mogę czerpać z niego radość.

Do końca życia będzie musiał zażywać leki, godziny 8 i 20 są święte, leki musi zażywać dokładnie o tej porze. Jeździ też co kilka miesięcy na wizyty kontrolne do Szczecina. – Życie po przeszczepie to ogromna zmiana, wreszcie mogę czerpać z niego radość – mówi mężczyzna.

Leki które zażywa są coraz droższe, idą święta, a co za tym idzie, dodatkowe wydatki. Mateusz prosi o pomoc organizując zbiórkę

 

https://pomagam.pl/7bprr8hd?fbclid=IwAR0soOWd-2y1iEhysN_d7TvrhseIBIZ7prpboW29PJ9_q62_Jfm0wI_0IXk

 

Chce uzbierać 1000 złotych, przyda się każdą złotówka.


Za nami 17. Bieg po Nowe Życie!

Czytaj więcej...
Partnerzy