08 kwietnia 2026
20 lat od pierwszej transplantacji ręki
W kwietniu 2006 r. w Szpitalu im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy wykonano pierwsze w Polsce przeszczepienie ręki. Był to przełom w polskiej transplantologii i ogromna szansa na odzyskanie sprawności dla biorcy. Przed rokiem szpital wrócił na mapę ośrodków transplantacyjnych.
Przeczytaj także: Lekarze przyszyli Maćkowi palce.
Trzebnicki szpital przeprowadzał transplantacje rąk od zmarłych dawców w latach 2006-2014. W czerwcu 2025 r. ponownie uzyskał z resortu zdrowia akredytację na przeprowadzanie tego typu operacji. Dr n. med. Ahmed Elsaftawy, kierownik Oddziału Chirurgii Plastycznej i Chirurgii Ręki Szpitala im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, na którym wykonywane będą operacje, przypomniał podczas konferencji prasowej długą tradycję chirurgii kończyn trzebnickiego szpitala.
– Sięga ona lat 70. Prof. Ryszard Kocięba w 1971 roku dokonał pierwszej replantacji nie tylko w Polsce, ale i w Europie, i trzeciej na świecie. Na tamte czasy to był cud medycyny — podkreślił lekarz.
Placówka współpracuje przy transplantacjach ręki z 4. Wojskowym Szpitalem Klinicznym z Polikliniką we Wrocławiu. Nowa akredytacja to ogromna nadzieja dla osób, które w wyniku wypadków, chorób lub urazów utraciły rękę. To jedyna w Polsce placówka ze zgodą na takie zabiegi.
Operacja pana Leszka trwała 10 godzin
Pierwszym pacjentem w Polsce, któremu przeszczepiono rękę od zmarłego dawcy był Leszek Opoka. Zabieg odbył się 2 kwietnia 2006 roku. Pan Leszek miał 21 lat, gdy maszyna stolarska, na której pracował, obcięła mu rękę prawie do łokcia. Wtedy już w Szpitalu im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy przyszywano pacjentom kończyny, które stracili w wypadkach, ale w jego przypadku replantacja nie była możliwa. Pan Leszek zobaczył w telewizji materiał o udanym przeszczepie ręki od zmarłego dawcy przeprowadzonym we Francji. Skontaktował się wtedy ze specjalistami z trzebnickiego szpitala.
– Powiedziałem im, że gdy tylko zabiegi możliwe będą także w Polsce, zgłaszam się jako chętny do takiej operacji — wspominał pan Leszek w rozmowie z naszym portalem.
Lekarze z Trzebnicy nie mieli jeszcze wtedy zgody na wykonywanie transplantacji rąk, ale już się do tego przygotowywali. Program otrzymał pozytywną opinię komisji bioetycznej. W 2000 roku pan Leszek trafił na listę osób czekających na przeszczep od zmarłego dawcy, wcześniej przeszedł różne dokładne badania. Odpowiedni dawca znalazł się dopiero w 2006 roku. Był nim mężczyzna, który zginął w wypadku. Ręka nie jest tak sprawna, jak jego własna kończyna, nie może nią wykonywać żadnych skomplikowanych ruchów. Musi do końca życia przyjmować leki immunosupresyjne. Jest jednak wdzięczny, że ma rękę, bardzo poprawiła mu się jakość życia.
Po panu Leszku w Trzebnicy transplantację ręki przeszło jeszcze sześciu pacjentów. Zabiegi odbywały się do 2014 roku.






