Transplantologia


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Pan Damian dwa razy podarował życie

 

Niewielka parafia pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Leśnej na Żywiecczyźnie to prawdopodobnie ewenement na skalę świata. Nie byłoby tego, gdyby nie proboszcz, Piotr Sadkiewicz, który przed laty był dawcą szpiku dla swojej siostry chorującej na białaczkę. Siostra wyzdrowiała, została lekarzem, a ksiądz nie ustaje w zachęcaniu parafian do pomagania innym.

Kilkuset potencjalnych dawców

W ciągu ostatnich kilkunastu lat w bazie potencjalnych dawców szpiku podczas akcji organizowanych przy kościele zarejestrowało się już około 700 osób. Parafia organizuje też akcje oddawania krwi, zaangażowana jest też w propagowanie noszenia przy sobie podpisanych oświadczeń woli, czyli zgody na pobranie na wypadek nagłej śmierci narządów do przeszczepów.

Niektórzy z zarejestrowanych w Leśnej dawców szpiku już odebrali telefon z informacją, że gdzieś na pomoc czeka ich genetyczny „bliźniak”. Jedną z takich osób jest pan Damian. Gdy 27 września w Ministerstwie Zdrowia odbywała się uroczystość wręczenia odznak „Zasłużonego Dawcy Przeszczepu”, pan Damian znalazł się wśród osób uhonorowanych. Dwa razy oddał szpik dla tego samego biorcy, ciężko chorego mężczyzny z Polski. Na razie pan Damian nic więcej nie wie o osobie, której dwukrotnie podarował nowe życie. Zgodnie z przepisami, po jakimś czasie panowie będą mogli się nawet spotkać.

Nie wahał się ani chwili

– To, że zarejestrowałem się w bazie dawców to zasługa księdza Sadkiewicza, który uczył mnie religii. Gdy skończyłem 18 lat, zacząłem honorowo oddawać krew. Pewnego dnia podczas akcji rejestrowano także dawców szpiku, postanowiłem się zgłosić. Gdyby nie proboszcz, to kto wie, czy w ogóle wiedziałbym, że bank szpiku istnieje – mówi pan Damian.

To było 10 lat. Pan Damian zdążył już zapomnieć, że zarejestrował się jako dawca, gdy zadzwonił telefon z informacją, że ktoś potrzebuje jego pomocy. – Jest pan gotów podtrzymać decyzję o oddaniu szpiku? – mężczyzna usłyszał pytanie. Nie wahał się ani chwili. Jest przedstawicielem handlowym, jechał akurat na targi w Pile. To w tym mieście pobrano od niego próbki krwi, które zostały zawiezione do Warszawy na dokładne badania.

– Potem musiałem pojechać do Krakowa na specjalistyczne badania oceniające stan mojego zdrowia. Szpik od osoby chorej byłby dla biorcy zagrożeniem – mówi. – Jestem wiecznie w rozjazdach, mam mało wolnego czasu, w sumie skorzystałem bardzo na tym, bo inaczej pewno bym aż tak dokładnych badań nie zrobił – dodaje.

Okazało się, że stan jego zdrowia pozwala na zostanie dawcą, w sierpniu pobrano od niego komórki macierzyste. W internecie krąży wiele strasznych opowieści o tym, że szpik pobiera się np. z kręgosłupa. To wierutne bzdury. Obecnie w 80 proc. przypadków komórki macierzyste pobierane są po prostu z krwi obwodowej. Zabieg jest dla dawcy zupełnie bezbolesny, spędza się kilka godzin siedząc w wygodnym fotelu, procedura przypomina oddawanie krwi.

Zdarza się, że konieczne jest pobranie z talerza kości biodrowej, wtedy taki zabieg wykonywany jest pod narkozą, więc jest także całkowicie bezbolesny. – Cieszyłem się, że mogę komuś pomóc – wspomina pan Damian.

Pomógł drugi raz

W lipcu tego roku mężczyzna odebrał kolejny telefon z prośbą o pomoc dla swojego genetycznego bliźniaka. – Czy jest pan na miejscu? Czy byłby pan gotów jeszcze raz pomóc? – usłyszał pan Damian. Tym razem sprawa była pilna, szybko zrobiono badania, 1 sierpnia w Krakowie odbyło się pobranie. – Tym razem trwało krócej, niż za pierwszym razem. Naprawdę, nie ma się czego obawiać – zapewnia.

Pan Damian mówi, że nie wyobraża sobie, by wycofać się w momencie, gdy znajduje się biorca. Ale niestety, niektórzy tak robią. Pan Damian słyszał historię o dawcy, który wycofał się już po zrobieniu szczegółowych badań, przestał odbierać telefon. Człowiek, który czekał na jego pomoc, zmarł.


Za nami jubileusz Biegu po Nowe Życie!

Czytaj więcej...
Partnerzy