13-letni Tymon jest zakwalifikowany do pilnej transplantacji serca, przebywa w szpitalu, podłączony jest do ECMO. – Jeśli stoicie dziś w obliczu tragedii i wiecie, że medycyna jest już bezradna – błagamy, zgódźcie się na dawstwo narządów. Wasza, choć tak niewyobrażalnie trudna, decyzja to jedyna szansa na to, by Tymon mógł dalej żyć – proszą jego rodzice i siostra.
Przeczytaj także: Kornelka przeszła autotransplantację serca.
Tymon jest pacjentem Dziecięcego Szpitala Klinicznego UCK WUM, kierowanego przez prof. Mariusza Kuśmierczyka. Chłopiec urodził się w 2013 roku z wrodzoną wadą serca HLHS. To wada, w której lewa komora, zastawka mitralna, zastawka aortalna oraz aorta wstęująca są niedorozwinięte lub nieprawidłowo rozwinięte. Takie serce nie jest w stanie pompować natlenowanej krwi do całego organizmu.
To bardzo ciężka wada. 95 proc. nieleczonych dzieci umiera w pierwszym miesiącu życia.
Pierwsza operacja w 19. dniu życia
Leczenie jest kilkuetapowe. – Tymon przeszedł pierwszą operację w 19. dobie życia, a drugą, kiedy miał pół roku – opowiada Wojciech Pluszkiewicz, tata 13-latka.
Ostatni etap, operację metodą Fontana Tymon przeszedł w 2016 roku. Po zabiegu musiał zostać podłączony do ECMO. To urządzenie do pozaustrojowego wspomagania pracy płuc i/lub serca, umożliwiające natlenowanie krwi i usunięcie z niej dwutlenku węgla poza organizmem pacjenta.
– Po czterech dobach udało się Tymona odłączyć i serce zaczęło pracować samodzielnie. Spędziliśmy miesiąc na OIOM, gdyż pojawiły się komplikacje w postaci niedodmy płuc, a w końcu sepsy. Tymon wyszedł z tego wszystkiego – mówi pan Wojciech.
Chłopiec z powodu konieczności drenażu opłucnej nie mógł opuścić szpitala, spędził tutaj kolejne dwa miesiące. Dopiero po tym czasie wyszedł do domu.
– Rok później okazało się, że musi mieć założony rozrusznik serca z powodu uszkodzenia węzła zatokowego. W 2019 roku pojawiła się zatkana tętnica płucna, co przy determinacji lekarzy udało się opanować poprzez nowatorską wtedy wśród dzieci metodę rotablacji. W 2024 roku miał wymieniony rozrusznik – opowiada pan Wojciech.

Tymon nie przeżyje bez transplantacji
Pod koniec 2024 roku stan chłopca zaczął się pogarszać. Pojawiła się enteropatia wysiękowa, prowadząca do utraty białka z organizmu i upośledzonego wchłaniania składników odżywczych. Efektem były kolejne komplikacje.
W czerwcu 2026 roku Tymon został wpisany na listę do przeszczepu serca. 19 sierpnia po kolejnym zabiegu jego stan drastycznie się pogorszył, od 20 sierpnia jest podłączony do ECMO i wpisany na pilną listę biorców.
– Czeka na serce, jednak nie ma zbyt wiele czasu – mówi pan Wojciech.
Rodzice i siostra Tymona opublikowali na Facebooku apel, w którym proszą o danie szansy ich synowi. – Jeśli stoicie dziś w obliczu tragedii i wiecie, że medycyna jest już bezradna – błagamy, zgódźcie się na dawstwo narządów. Wasza, choć tak niewyobrażalnie trudna, decyzja to jedyna szansa na to, by Tymon mógł dalej żyć – to apel do rodzin, które właśnie żegnają swoich bliskich.
– Prosimy Was o odwagę. Wiem, jak ciężko jest rozmawiać z rodzinami w momencie straty, ale nie bójcie się inicjować tematu dawstwa. Bez Waszego działania pacjenci tacy jak nasz syn, podpięci pod ECMO, po prostu nie doczekają pomocy – a to do lekarzy i zespołów intensywnej terapii.
Zdjęcie: Archiwum rodzinne





