Transplantologia


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Wycięli serce, naprawili i wszczepili

 

31-letni Krzysztof Mrozek, młody, aktywnie żyjący mężczyzna, trafił w listopadzie do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu z kłopotami z oddychaniem. Okazało się, że ma ogromnego guza serca, który zajął cały lewy przedsionek.

Mężczyzną zajęli się lekarze z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego wrocławskiej placówki. Pan Krzysztof był przekonany, że cierpi na zatorowość płucną, tak podejrzewali lekarz.

– Czułem się coraz bardziej osłabiony, miałem trudności z oddychaniem – opowiada w rozmowie ze szpitalnym biuletynem „Borowska 213”. – Kolejne badania nic nie wykazywały, a mój stan się pogarszał. Miałem problem z poruszaniem się o własnych siłach, nie mogłem już wejść po schodach na półpiętro. Kiedy zauważyłem, że pluję krwią, zgłosiłem się do szpitala. A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie – dodaje.

Guz zajął lewy przedsionek

W USK przeprowadzono badanie tomografem komputerowym, które wykluczyło zatorowość płucną. Dokładniejsze badania wykazały mięsaka serca w zaawansowanym stadium, ogromny guz w lewym przedsionku naciekał na żyły płucne, uniemożliwiając prawidłowy przepływ krwi. Panu Krzysztofowi groziła śmierć z powodu zatrzymania akcji serca nawet w ciągu najbliższej dobry.

– W tym konkretnym przypadku wykluczyliśmy transplantację serca od zmarłego dawcy – wyjaśnia w rozmowie z  „Borowska 213” prof. Michał Zakliczyński, kardiolog i transplantolog z Centrum Chorób Serca USK. – Po pierwsze nie było na to czasu, bo pacjent wymagał szybkiej interwencji. Po drugie, po przeszczepieniu trzeba byłoby zastosować leczenie immunosupresyjne, które powodowałoby ryzyko nawrotu choroby nowotworowej. Taka opcja byłaby więc dla pacjenta niekorzystna – dodaje.

Szansą było autoprzeszczepienie serca

Pan Krzysztof miał wielkie szczęście, do zespołu Centrum Chorób Serca USK dołączył dr Roman Przybylski, który jako jedyny Polak wykonywał już autoprzeszczepienia serca. Taki zabieg polega wycięciu serca, naprawieniu go, a następnie wszczepieniu ponownie pacjentowi.

Na czas zabiegu serce pana Krzysztofa zostało zastąpione sztucznym płuco-sercem. Mężczyzna przez cztery godziny leżał na stole bez własnego serca. Przeszedł operację bardzo dobrze, nie było żadnych powikłań, duszności szybko minęły. Przed nim dalsze leczenie, ale najgorsze ma już za sobą.

– To jest absolutnie spektakularny sukces medyczny, dowodzący bardzo wysokich kompetencji interdyscyplinarnego zespołu specjalistów, a także jakości zaplecza technologicznego USK – ocenia na łamach „Borowska 213” prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca, podkreślając nie tylko zasługi głównego operatora, ale także zaangażowanie całego zespołu kardiologów, kardiochirurgów, pielęgniarek, anestezjologów i specjalistów od obrazowania.

Dr Roman Przybylski wykonał cztery na pięć przeprowadzonych w Polsce autoprzeszczepień serca, pierwsze odbyło się w 2003 roku.

Zdjęcia: www.usk.wroc.pl. Na zdjęciu Dr Roman Przybylski


Już w kwietniu 16. Bieg po Nowe Życie!

Czytaj więcej...
Partnerzy