Transplantologia


Podziel się

Dowiedz się więcej o akcji

Czytaj

Z nowymi płucami ma więcej sił do walki z chorobą

 

Klaudia Grajewska z Torunia dostała we wrześniu nowe płuca. Zabieg przeprowadził zespół z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej i Transplantacji Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Klaudia nie wygrała z nieuleczalną chorobą, mukowiscydozą. Ale wreszcie ma siły do walki. – Chcę żyć jak najdłużej bez powikłań – to marzenie 25-latki.

Mukowiscydoza to choroba genetyczna. Organizm chorego wytwarza w nadmiernych ilościach śluz, co wpływa na pracę różnych organów, przede wszystkim na układ oddechowy oraz pracę przewodu pokarmowego. To, że Klaudia jest chora i jej życie będzie nieustanną walką wiadomo było zaraz po jej urodzeniu. Klaudia nigdy nie poznała swojej starszej siostrzyczki. Wioletka umarła przed jej urodzeniem. Urodziła się za wcześniej, w ósmym miesiącu ciąży. Zmarła, gdy miała zaledwie pół roku. Leczona była na zapalenie płuc. Dopiero w czasie sekcji zwłok okazało się, że dziewczynka choruje na mukowiscydozę. Nie dostawała żadnych leków na tę chorobę. Mama Klaudii była już wtedy z nią w ciąży. – Zaraz po urodzeniu zrobiono mi badania, które niestety potwierdziły, że też jestem chora – mówi Klaudia. Na szczęście złych genów pod rodzicach nie odziedziczyły wszystkie dzieci. Klaudia ma starszego o pięć lat brata. Jest zdrowy, podobnie jak jego dzieci.

Trzy miesiące pod respiratorem

Życie z zaawansowaną mukowiscydozą jest pełne cierpienia. Gęsty śluz zapycha oskrzela, chory nieustannie kaszle, zmniejsza się wydolność płuc. Klaudia była tak słaba, że bywały dni, gdy nie mogła podnieść się z łóżka. Nawet niewielkie schody były przeszkodą nie do pokonania, pomagał jej chłopak, który wnosił ją na rękach. Przed przeszczepem każdy oddech był cierpieniem, wielkim wysiłkiem, wyzwaniem. Klaudia choruje także na astmę i cukrzycę, co jeszcze pogarszało jej stan. Przeszła wiele operacji, spędziła sporo czasu w szpitalach. Jej organizm jakoś sobie z chorobą radził. W zeszłym roku przyszedł taki kryzys, że wydawało się, że już nie wyjdzie ze szpitala. Spędziła trzy miesiące pod respiratorem. Była pewna, że to koniec, że umrze. Znikała w oczach, by powstrzymać wyniszczenie organizmu zdecydowano o założeniu jej PEG-a, specjalnej dziury bezpośrednio do żołądka.

Lekarze też nie kryli przed jej bliskimi, że jest bardzo źle. Zakwalifikowali ją do przeszczepu płuc mówiąc, że to jedyny ratunek na to, by przedłużyć Klaudii życie. Ciężko umierać, gdy ma się zaledwie dwadzieścia parę lat. Klaudia zawzięła się i postanowiła nie poddawać. Wyszła ze szpitala, wróciła do domu. Zaczęło się oczekiwanie na telefon ze szczecińskiego szpitala z informacją, że jest dla niej dawca. Trwało to 17 miesięcy. W międzyczasie latem doszło do kolejnego załamania, Klaudia dostała potężnego krwotoku. Karetka zabrała ją z domu do szpitala.

Przeszczep odbył się na początku września. – Kochani zadzwonił telefon! Są dla mnie płuca, o 5:30 muszę być w Szczecinie, proszę o modlitwę i trzymanie kciuków! – napisała 3 września na swoim profilu na Facebooku, na którym opisuje swoją walkę z chorobą. Kciuki za nią trzymało tysiące ludzi w całej Polsce.

 

– Dziękuje kochani za wszystkie słowa wsparcia!!!! Operacja przeszła pomyślnie. Jestem nadal na OIOM podłączona do rur, po operacji do wczoraj byłam dializowana , ponieważ siadły nerki, ale już jest ok. Jutro wracam na swój oddział, gdzie będę uczyła się na nowo chodzić i funkcjonować. Lekarze mówią, że dostałam dobre płuca i szybko dochodzę do siebie. Wczoraj zrobiłam 40 kroków w sali, a dziś obeszłam ją cztery razy! – relacjonowała zaledwie 10 dni później.

Pora na marzenia

Mówi, że jej życie po przeszczepie zmieniło się niewiarygodnie. Może nie tylko chodzić, ale skakać, biegać, tańczyć. Każdy oddech to już nie walka, ale ogromna przyjemność. – Moim największym marzeniem na chwilę obecną jest przeżyć jak najdłużej bez odrzutu i powikłań, być jak najdłużej w dobrym stanie – mówi Klaudia. Przeszczep nie sprawił, że przestała chorować na mukowiscydozę. Ma jednak znacznie więcej sił do walki z chorobą. Ma też siły, by marzyć i planować realizację marzeń.

– Chciałabym zwiedzić Polskę, może inne kraje, chciałabym iść do pracy, zapisać się na kurs kosmetyczny, zapisać się na jakiś fitness, tańce, być bardziej aktywna – łyżwy, rolki, rower, bieganie, wszystko to, na co w ostatnich latach nie miałam sił, bo od razu się męczyłam i kaszlałam. Od operacji minęły dopiero trzy miesiące, więc wszystko przede mną, ale moje życie przez te trzy miesiące już się bardzo zmieniło. Nie kaszlę, jestem aktywna. nie męczę się, nie mam bakterii ani wydzieliny w płucach, funkcjonuje normalnie – opowiada Klaudia.

Przypadkowo dowiedziała się, że ma płuca od młodej kobiety. Nic więcej o niej nie wie, ale myśli o niej codziennie, modli się za nią przed snem. – Jestem wdzięczna dawcy jak i rodzinie, że w tak trudnych dla nich chwilach zdecydowali się pomóc osobie potrzebującej i w wielkim cierpieniu pomyśleli o kimś innym, postanowili uratować komuś życie – mówi.


Już 13 kwietnia spotykamy się w Wiśle!

Czytaj więcej...
Partnerzy